
Świadomość samego siebie i otaczającego świata jest indywidualną i dość mozolną pracą do wykonania. Boska wiedza, która spływa, jest zazwyczaj pomijana lub niezauważana, ponieważ jest zbyt prosta i oczywista. Większość z nas woli żyć w swoim trudnym i bolesnym świecie, bez wewnętrznego rozeznania, gdyż boi się obudzić w sobie światło Boskiego przeznaczenia. Światło to jest naszą prawdą, miłością, ogniem
i przewodnikiem. Systematycznie jest rozpalane i pobudzane przez naszą duszę, ale także tłumione przez ego. Miłość, którą sobie sami odbieramy
i blokujemy, jest najlepszym przepływem dla tego światła, więc czemu to sobie robimy? Wolimy żyć w niewiedzy, wyparciu i zaprzeczeniu. Otoczeni ciemnością, tracimy swój wewnętrzny blask na rzecz kłamstwa wpajanego nam przez lata. Dlatego nie zobaczymy promieni, jak nie przejdziemy przez mrok. Do tego potrzebujemy rozpoznania wewnętrznego bólu, pokus, fałszywych doradców, szczególnie tych
w postaci własnych myśli. To one blokują ten naturalny przepływ. Dzielą nasz świat między tym, co czujemy, a tym, co widzimy, ponieważ zaburzają prawidłowe postrzeganie. Niczym węże owijają się wokół i kuszą złą samooceną, brakiem szacunku i wiary w siebie.
Poszukiwanie własnej prawdy jest bardzo proste, a zarazem ciężkie. Należy w pierwszej kolejności rozpoznać, a nawet poznać siebie, ale tak prawdziwie, bez wypierania tych niechcianych cech i mroku, który zawsze nam towarzyszy. Poznanie to wiąże się z trudną przemianą poglądów na swój temat i akceptacją własnych niedoskonałości. Chociaż dla mnie jest to iluzoryczna konieczność, która skutecznie blokuje nas i dokłada coraz to nowych problemów do rozwiązania. Jednak zawsze od czegoś trzeba zacząć, a prawdą jest to, że dostajemy dokładnie to, czego potrzebujemy na dany moment. Czyli te wszystkie działania, jakie podejmujemy, są dopełnieniem nas i naszego boskiego światła. Dlatego zwracajmy uwagę na znaki, które do nas przychodzą, na podpowiedzi z otoczenia, bo pozwolą nam rozpoznać, w jakim miejscu się znajdujemy i czy nie kręcimy się w kółko. Bo takie kręcenie jest dużym utrudnieniem. Zwracajmy uwagę na to, czy czasem nie powtarzamy schematów, działań lub ich braku, gdyż brak działania to także ruch, ale w kierunku nic nie robienia, wtedy gdy działać powinniśmy.
Doceńmy własne słabości, ukochajmy je i pozwólmy, aby się wyraziły.
W słabości jest siła jej rozpoznania i pomoc, którą musimy sobie udzielić sami. Kochajmy i celebrujmy także pozytywne części nas samych, gdyż zazwyczaj skupiamy się na naszych negatywnych stronach, przez co przyciągamy ich jeszcze więcej, a tego raczej nie chcemy…

Zostaw odpowiedź